Miejskie Centrum Kultury
im. Henryka Bisty


  • Szeryf z Fryn City - śląska komedia ... z Dzikiego Zachodu
    Szeryf z Fryn City - śląska komedia ... z Dzikiego Zachodu

    8 grudnia 2021 / 17 i 31 stycznia 2022

    Więcej
  • Dziewczynka z zapałkami - musical
    Dziewczynka z zapałkami - musical

    10, 13 i 14 grudnia 2021 

    Więcej
  • Krakowski Salon Poezji w Rudzie Śląskiej - Poezja ks. Jana Twardowskiego
    Krakowski Salon Poezji w Rudzie Śląskiej - Poezja ks. Jana Twardowskiego

    12 grudnia 2021

    Więcej
  • Maluchy w krainie dźwięku - Mamo, tato, zaśpiewajmy razem
    Maluchy w krainie dźwięku - Mamo, tato, zaśpiewajmy razem

    12 grudnia 2021 / 16 stycznia 2022

    Więcej
  • Akademia Kultur i Religii Świata - El condòr pasa
    Akademia Kultur i Religii Świata - El condòr pasa

    14 grudnia 2021

    Więcej
  • Gita Story - śląska komedia muzyczna
    Gita Story - śląska komedia muzyczna

    15 grudnia 2021 

    Więcej
  • Koncert Noworoczny Trzech Tenorów
    Koncert Noworoczny Trzech Tenorów "The Polish Tenors"

    9 stycznia 2022

    Więcej
  • Krakowski Salon Poezji w Rudzie Śląskiej - Poezja Cypriana Kamila Norwida - Daj mi wstążkę błękitną
    Krakowski Salon Poezji w Rudzie Śląskiej - Poezja Cypriana Kamila Norwida - Daj mi wstążkę błękitną

    16 stycznia 2022

    Więcej
  • Dzieciak w Filharmonii - Muzyka smyczkiem malowana
    Dzieciak w Filharmonii - Muzyka smyczkiem malowana

    23 stycznia 2022

    Więcej
  • Stare Dobre Małżeństwo - koncert
    Stare Dobre Małżeństwo - koncert

    29 stycznia 2022 

    Więcej
  • Dziadek Mróz, czyli po co komu zima? - spektakl dla dzieci
    Dziadek Mróz, czyli po co komu zima? - spektakl dla dzieci

    6 lutego 2022

    Więcej

Legenda kolorów:

Rozrywka: koncerty, kabarety
sztuka icon
Sztuka: teatr, wystawy
Edukacja: warsztaty, projekty, dla dzieci
 
Komunikat 

Kasa biletowa czynna od 1 września - od wtorku do piątku w godz. 15:00 - 18:00 oraz 2 godz. przed każdą biletowaną imprezą w MCK. Zapraszamy!

O kolejnej produkcji teatralnej MCK - śląskiej komedii... z Dzikiego Zachodu "Szeryf z Fryn City", której premiera w październiku rozmawiamy z autorem sztuki, reżyserem i aktorem, zastępcą dyrektora ds. artystycznych Teatru Nowego w Zabrzu, Zbigniewem Stryjem.

- - - - - - - - - - - - - - - - - - -
Równo dwa lata temu spotkaliśmy się, aby porozmawiać o pracy nad pierwszą premierową produkcją teatralną MCK”Gita Story”. Dziś możemy śmiało powiedzieć, że spektakl ten skradł serca publiczności i nawet pandemia nie stanęła na przeszkodzie – stęsknieni za uczestnictwem w kulturze na żywo widzowie chętnie uczestniczyli w pokazach „Gity story on-line”. Jak Pan to ocenia z perspektywy czasu – co najbardziej wpłynęło na tak ciepłe przyjęcie tego przedstawienia?

- Prawda. Sztuka bez prawdy jest nic nie warta. Jeżeli spotyka się kilka naznaczonych szczerą intencją dobrej roboty osób, to już połowa sukcesu. Do tego nasza tożsamość regionalna, śląska, o której my, tworząc „Gitę”, chcieliśmy opowiadać. Pracowaliśmy ciężko, ale z przyjemnością, świetnie się przy tym bawiąc. Punktem wyjścia była z pozoru błaha miłosna historia. Może nie wszyscy czytelnicy wiedzą, więc przypomnijmy, że jest to sztuka pisana sylabotonikiem, zatem pisząc ją nabrałem rozpędu i tekst powstał stosunkowo szybko. Równie prędko dotarliśmy się całą ekipą zarówno z aktorami, jak i załogą rudzkiego teatru. Nie wszędzie pracuje się dobrze, ale tutaj wszyscy wiedzą dlaczego działamy, że robimy to dla widza i to wspólne zrozumienie celu przekłada się na efektywność przedsięwzięć. Jeszcze tej jesieni „Gita Story” powróci na scenę MCK, co nas bardzo cieszy, bo każde zagranie tej sztuki jest dla nas osobnym sukcesem.

Czytaj więcej: Śląska komedia na… Dzikim Zachodzie? Nadciąga „Szeryf z Fryn City”!

Jakie były polskie lata 80. XX wieku w oczach Włocha? Co kryje się pod pojęciem „spaghetti dance” ? Jakie cechy wyróżniają polską publiczność?  Odpowiedzi na te i inne pytania udziela popularny aktor i wokalista, Nicola Palladini.

- Nicola Palladini to już znana postać w Rudzie Śląskiej. Gościł Pan na scenie rudzkiego MCK trzy razy, dwukrotnie z programem „Ciao, ciao bambina”, a w zeszłoroczne Walentynki zabrał Pan widzów w muzyczną podróż śladami Dalidy podczas spektaklu „D:amore”. Niemalże równo po upływie roku, nadarzy się kolejna okazja na muzyczne spotkanie w naszym mieście. Tym razem na warsztat wziął Pan lata osiemdziesiąte… Były ciekawe w muzyce, były ciekawe też w Polsce…

- Lata 80 - te w Polsce to czas deficytów, kolejek w sklepach, permanentny brak podstawowych artykułów na półkach i dla mnie - obcokrajowca - świąd trochę abstrakcyjny. Gdy, będąc już w Polsce, poznałem filmy Stanisława Barei - poczułem, że był ktoś taki, kto odbierał tę rzeczywistość PRL- u lat 80-tych podobnie jak ja:). Bo czym był choćby czyn społeczny, jeśli nie przymusową lekcją altruizmu? Grabiono trawniki, sadzono drzewka. Lata 80. to również okres dzikiej inflacji, gdy przeciętna wypłata w wysokości 20 tys. złotych po kilku tygodniach, a czasami nawet po kilkunastu dniach, traciła kilkukrotnie na wartości. Wydaje mi się, że kultowy serial „Zmiennicy" najlepiej demaskuje aberrację gospodarki lat 80-tych, gdzie można było coś dostać, ale trzeba było dobrze pokombinować. Coś, co wydawało się nie do załatwienia - było załatwiane. Motywów jest wiele...zapalające się tramwaje, walka o złotą patelnię. Absurdy te były wówczas bolesną częścią życia.

Czytaj więcej: Spaghetti Dance, czyli przebojowe zakończenie karnawału w stylu italo disco

Wyjątkowo utalentowany i cieszący się ogromną popularnością aktor, reżyser, wokalista i konferansjer. Człowiek ogromnej wrażliwości. 15 marca przybliży rudzkiej publiczności repertuar Leonarda Cohena. O Cohenie, a także o Śląsku, teatrze i estradzie rozmawiamy z Dariuszem Niebudkiem.

- Jest Pan bardzo wszechstronnym aktorem. Pana musicalowe role znane widzom Teatru Rozrywki są naprawdę doskonałe. Mnie szczególnie zapadła w pamięć rola Maxa z „Bulwaru Zachodzącego Słońca” – jest Pan tam nie do poznania, często nawet dla stałej publiczności. Jak pracuje się na taki warsztat?

- Ciekawe, że wspomniała Pani o Maxie, a nie np. o Ajgorze z „Młodego Frankensteina”, bo to była pierwsza rola, w której nikt mnie nie poznał, łącznie z moją żoną :) Albo też o Maxie Białystoku i Rogerze de Bill’u w „Producentach”, ponieważ tam zmieniam się dość solidnie. A swoją drogą z Teatrem Rozrywki jestem związany od początku swojej kariery aktorskiej czyli od 1986 roku! Potem dałem Widzom od siebie przez chwilę odpocząć, by na tą scenę powrócić 17 lat temu i ta przygoda trwa do dziś.
Moim ideałem w pracy aktora jest transformacja i kreacyjność. W przypadku takich ról jak Max czy Ajgor, staram się zmienić całkowicie – tembr głosu, gesty, mimikę, sposób poruszania się etc., choć nie bez znaczenia oczywiście jest tu mistrzostwo specjalistów od makijażu czy kostiumów.

Czytaj więcej: Leonard Cohen według Dariusza Niebudka

- Rozpoczął Pan swoją teatralną karierę w musicalu "The Rocky Horror Show" w roli Riff Raff, a następnie brał udział w licznych musicalach we Włoszech: "Welcome to the Machine" The Pink Floyd Rock Show w roli Frank the Producer, "Alicja w Krainie Czarów" w roli Szalonego Kapelusznika, "Across the Universe", "Marcelino, chleb i wino", "Grease" oraz w roli Apostoła w światowej premierze w Sali Audiencyjnej Pawła VI w Watykanie muzycznego spektaklu "Maria z Nazaretu". Dlaczego musical jest Pana ulubioną formą sceniczną? Czy próbuje Pan swoich sił jako aktor także w innych gatunkach?

- Musical według mnie jest najwyższą formą przedstawienia muzyczno-teatralnym, połączenie śpiewu, aktorstwa i tańca wymaga od aktora dużych umiejętności na wysokim poziomie w każdej z tych sztuk. Dla aktora musicalowego jest istotne,  aby do Widza dotarły przede wszystkim emocje i przekaz spektaklu-łącząc wszystkie trzy dyscypliny na scenie w tym samym momencie. Oczywiście interesuję się też innymi formami scenicznymi, ale szczerze mówiąc siła, którą ma w sobie muzyka, dociera do Widza w najpełniejszy sposób.

Czytaj więcej: O musicalach, miłości i Walentynkach w MCK - z włoskim aktorem Nicolą Palladinim

- Kiedy rozmawialiśmy rok temu, pierwsza edycja Śląskiego Festiwalu Operetki była właśnie wdrażanym w życie nowym projektem Pana autorstwa. Opowiadał Pan wtedy, że celem tego przedsięwzięcia jest umożliwienie ludziom odkrycia na nowo piękna i magii operetki. Czy udało się ten cel osiągnąć? Jak przebiegał festiwal i z jakim spotkał się przyjęciem widzów?

- To prawda, że operetka jest częścią zaczarowanego świata muzyki. Magia operetki jest wyczuwalna zawsze, kiedy rozbrzmiewają radosne, chociaż czasami także wzruszające dźwięki znanych i lubianych arii, a także duetów tak zwanych hitów operetkowych. Uważam, że Śląski Festiwal Operetki na nowo odkrywa dla niektórych słuchaczy piękno muzyki operetkowej i powoli znajduje się na muzycznej mapie Śląska. Podczas koncertów w trakcie pierwszej Edycji Śląskiego Festiwalu Operetki sale, w których odbywały się festiwalowe koncerty były szczelnie wypełnione słuchaczami. Gorące brawa, a także niejednokrotnie owacje na stojąco świadczą o wysokim poziomie Festiwalu i o tym, że publiczność pragnie obcować z takim rodzajem muzyki.

Czytaj więcej: Magia Operetki według Sylwestra Targosza - Szalonka

13.05.2018 roku zakończyliśmy tegoroczny Salon Poezji pięknym porankiem poetyckim, którego motywem przewodnim – nie bez kozery - był motyw matki. Wszak 26 maja obchodzić będziemy jedno z najpiękniejszych świąt – Dzień Matki. Artysta Teatru Rozrywki Kamil Franczak, któremu akompaniował nieoceniony pianista i kompozytor Mateusz Ulczok, wprowadził nas we wzruszający nastrój, prezentując wiersze najwybitniejszych romantyków, czyli Adama Mickiewicza i Juliusza Słowackiego, a także poetów współczesnych XX wieku, jak: Leopold Staff, Zbigniew Herbert czy Anna Kamieńska. O matce nigdy za, wiele, więc z przyjemnością poddaliśmy się patetycznym tonom utworu „Do matki Polki” autora „Pana Tadeusza” i pełnym tęsknoty do matki listom Juliusza Słowackiego- emigranta. Ten podniosły nastrój przełamany został przez aktorsko wspaniale zaprezentowany nam plotkarski, a nawet złośliwy w stosunku do otoczenia poety, list Słowackiego do matki, w którym nie oszczędził on ani Mickiewicza, ani Chopina. No cóż, wtedy też lubiano poplotkować. Równie znakomicie podany został żartobliwo – satyryczny tekst Tadeusza Boya- Żeleńskiego, jak to zwykle u autora „Słówek”, nieco frywolny. I znowu aktor wracał do tonacji serio, nieco nostalgicznej za sprawą utworów Zbigniewa Herberta, Leopolda Staffa, Anny Kamieńskiej.

Czytaj więcej: „O Matce pieśń…”

W ramach projektu „Generacje” rudzkiego MCK grupa seniorów i młodzieży(44 osoby) udała się19.10.2017 roku do Teatru Żelaznego w Katowicach –Piotrowicach, aby tam obejrzeć sztukę kanadyjskiego pisarza Verna Tiessena pt. „Jabłko” w reżyserii Artura Barcisia(!).Zanim podzielę się uwagami na temat spektaklu, najpierw słów kilka dla niewtajemniczonych o w/w teatrze, który jest chyba najmłodszym przybytkiem Melpomeny w naszym regionie. Działa od roku 2011, ale w odrestaurowanym budynku dawnego dworca w Katowicach-Piotrowicach od roku 2014. Dokonano tu niemożliwego! Z totalnej ruiny powstało miejsce klimatyczne, z widownią dla 110 widzów, z małą kawiarenką, w której na jednej ze ścian odkryto w czasie prac renowacyjnych dzieło śląskiego artysty Stefana Suberlaka (zm. 1994); jego prace można zobaczyć w różnych muzeach sztuki na całym świecie.

Czytaj więcej: Odkryliśmy „Teatr Żelazny”... i „Jabłko”!

„Każdego słuchacza traktujemy jak jednostkę, dla której został stworzony indywidualny program” – o Studiu Teatru Fizycznego, Śląsku i teatrze rozmawiamy ze znanym aktorem, tancerzem i wokalistą, Leszkiem Stankiem

- W jednym z wywiadów udzielonych przez Pana, możemy przeczytać, że przede wszystkim jest Pan sobą, a potem artystą. Nie chce Pan być zdefiniowany tylko jako aktor/tancerz/piosenkarz. Czy wykorzystywanie umiejętności z tych wszystkich dziedzin sztuki świadczy o wszechstronności, czy Pana zdaniem powinno być to standardem w działalności każdego artysty?

- Cytując klasyka "artystą się nie jest, artystą się bywa".. Z moich doświadczeń i obserwacji wynika,  że chyba jedynie w Polsce wymaga się od artysty deklaracji,  po to aby ułatwić identyfikację. Lubimy jak coś jest czarne lub białe, a przestrzeń w sztuce jest pełna szarości lub jak kto woli kolorów. Dzisiaj choreograf jest również reżyserem a aktor tancerzem czy muzykiem lub jeszcze inaczej. Nie ma nic złego w tym, wręcz przeciwnie, że artysta do realizacji swoich działań wykorzystuje doświadczenie jakie nabywa z rożnych dziedzin sztuki. Tak staram się działać właśnie ja. W najnowszym projekcie muzycznym sam piszę teksty, współtworzę muzykę, śpiewam oraz  tworzę do każdego utworu autorskie wideoarty (videoklipy), podczas realizacji których korzystam ze swoich dotychczasowych doświadczeń jako artysta performatywny, choreograf czy reżyser, a nawet producent. Pierwsze owoce projektu o którym wspominam można zobaczyć m.in. na YT - mowa o dwóch pierwszych singlach promujących: "Give me a hug" oraz "In blue". Jesienią szykuję kolejny epizod do utworu "I don’t wanna", a wiosną planuję wydanie całej płyty.

Czytaj więcej: Studio Teatru Fizycznego

- Rozpoczął  Pan swoją teatralną karierę w musicalu "The Rocky Horror Show" w roli Riff Raff, a następnie brał udział w licznych musicalach we Włoszech: "Welcome to the Machine" The Pink Floyd Rock Show w roli Frank the Producer, "Alicja w Krainie Czarów" w roli Szalonego Kapelusznika, "Across the Universe", "Marcelino, chleb i wino", "Grease" oraz w roli Apostoła w światowej premierze w Sali Audiencyjnej Pawła VI w Watykanie muzycznego spektaklu "Maria z Nazaretu". Dlaczego musical jest Pana ulubioną formą sceniczną? Czy próbuje Pan swoich sil jako aktor także w innych gatunkach?

- Musical według mnie jest najwyższą formą przedstawienia muzyczno-teatralnym, połączenie śpiewu, aktorstwa i tańca wymaga od aktora dużych umiętnosci na wysokim poziomie w każdej z tych sztuk. Dla aktora musicalowego jest istotne,  aby do Widza dotarły przede wszystkim emocje i przekaz spektaklu-łącząc wszystkie trzy dyscypliny na scenie w tym samym momencie. Oczywiście interesuję się też innymi formami scenicznymi, ale szczerze mówiąc siła, którą ma w sobie muzyka, dociera do Widza w najpełniejszy sposób.

Czytaj więcej: O miłości do musicali, polskiej i włoskiej publiczności oraz spektaklu "Ciao, ciao Bambina"...

„Z rzeczy świata tego zostaną dwie tylko: poezja i dobroć.” (C.K.Norwid)

To już drugi sezon Krakowskiego Salonu Poezji  MCK-u w Rudzie Śląskiej.
Z takiej perspektywy czasowej można się już pokusić o pewną ocenę czy też podsumowanie tego kulturalnego wydarzenia. Miłośnicy poezji spotkali się w Salonie aż 10 razy i dodajmy, że  ze spotkania na spotkanie w coraz większej liczbie.

Czytaj więcej: Podsumowanie sezonu  Krakowskiego Salonu Poezji w Rudzie Śląskiej autorstwa Wiesławy Żurek

Jestem pod ogromnym wrażeniem przedstawienia  pt „Selfie” w reżyserii Marii Seweryn wystawianej w Miejskim Centrum Kultury w Rudzie Śląskiej w dniu 8 kwietnia 2017 roku. Autorem tej sztuki jest Piotr Jasek, a bohaterami były dwie rodziny, matka i córka a po przeciwnej stronie ojciec i syn. Znakomicie w tych rolach odnaleźli się Dorota Pomykała, Julia Kamińska, Robert Gonera i Filip Bobek.

Czytaj więcej: Recenzja spektaklu "Selfie.com.pl" autorstwa wolontariuszki Magdaleny Danch

Międzynarodowy Dzień Tańca to święto ustanowione w 1982 roku przez Komitet Tańca Międzynarodowego Instytutu Teatralnego pod auspicjami Unesco. Dzień obchodów 29 kwietnia wybrano na pamiątkę chrztu wielkiego reformatora sztuki tańca, twórcy europejskiego teatru baletowego, francuskiego tancerza i choreografa Jeana-Georges'a Noverre'a.

Czytaj więcej: Noc Tańca w MCK

Bilet na Koncert Noworoczny najlepszym prezentem pod choinkę!
O Świętach, muzyce, Januszu Tylmanie i „Śpiewających Fortepianach” opowiada Czesław Majewski

- Kompozytor, dyrygent, pianista, aktor. Z jednej strony prowadzi Pan bogate życie zawodowe  w świecie muzyki, ale nieobca jest tez Panu praca na planie filmowym i w teatrze. Która z tych dziedzin sztuki jest Panu bliższa?

- Przez wiele lat pracowałem w kilku warszawskich teatrach: muzycznym Teatrze na Targówku, Komedii, Syrenie, a do dziś współpracuję z teatrami Kwadrat, 6 Piętro czy Kamienica. W każdym z nich miałem do czynienia z innym charakterem spektakli, z innymi aktorami, innym sposobem grania aktorskiego, co rzutowało oczywiście na mój muzyczny udział w przedstawieniach. Ta różnorodność była dla mnie świetną szkołą współpracy teatralnej. Jeśli chodzi o film, to było to kilka epizodów, które były miłym urozmaiceniem w mojej muzycznej pracy zawodowej.

Czytaj więcej: O Świętach, muzyce, Januszu Tylmanie i „Śpiewających Fortepianach” opowiada Czesław Majewski

Jest aktywnym aktorem od 65 lat. Wybitnie utalentowany, a przy tym skromny, ciepły, sympatyczny, zabawny, ulubieniec śląskiej publiczności. Już 4 lutego wystąpi na scenie Miejskiego Centrum Kultury w recitalu „Całuję Twoją dłoń, Madame”. O aktorstwie, Rudzie Śląskiej oraz planach na przyszłość rozmawiamy z Bernardem Krawczykiem.

- Powiedział Pan o sobie, że jest „egzemplifikacją powiedzenia śpiewa, tańczy, recytuje”, bo każdą z tych czynności wykonywał Pan na scenie. Która zatem jest Panu szczególnie bliska?

- To prawda, dlatego kocham teatr. Bo każda z tych czynności jest mi bliska, a teatr jest całością, gdzie w zależności od spektaklu, można wykonywać każdą z nich. Uwielbiam scenę, estradę, kontakt z publicznością. Kiedyś bałem się tego kontaktu, ale teraz bardzo lubię być jak najbliżej widza. Mam do niego ogromny szacunek, to widz jest najważniejszy. Niezależnie od tego, czy „śpiewam, tańczę czy recytuję”  widz powinien wyjść ze spotkania ze mną z pewnym problemem do przemyślenia, z refleksją,  moja gra musi nieść za sobą przekaz. To nadaje sens pracy aktora.

Czytaj więcej: „Najważniejszy jest widz” – rozmowa z Bernardem Krawczykiem

SHIRLEY VALENTINE MIESZKA W GDYNI - o aktorstwie, zmianach i zaczynaniu w życiu „od nowa” rozmawiamy z Magdaleną Tomaszewską.

- Przez wiele lat była Pani etatową aktorką Teatru Dramatycznego w Płocku, jednak jakiś czas temu postanowiła Pani powrócić do rodzinnej Gdyni. Co wpłynęło na podjęcie takiej decyzji? 

- Zawód aktora, jest trochę porównywany do życia w ciągłym ruchu. Wszędzie gdzie się znajdujemy, gdzie pracujemy, uczymy się, nabieramy kolejnych doświadczeń, rozwijamy się. To jest bardzo ciekawe i twórcze. Można pokusić się o stwierdzenie, że zawodowo wychowałam się w Płocku. Pierwszy zawodowy Teatr, pierwszy dyrektor, role, reżyserzy, doświadczenia sceniczne. Zawsze Teatr Dramatyczny im. J. Szaniawskiego w Płocku będzie w moim sercu. Niestety czas, mijające lata, doświadczenie, życie prywatne zmusza nas do zmian. Chciałam coś zmienić i zmieniłam. Dużo doświadczyłam, zdobywałam nagrody, prowadziłam warsztaty dla młodzieży…, ale chciałam się jeszcze bardziej rozwijać i przeżywać. Stąd moja decyzja. Nie ukrywam, że życie prywatne trochę się posypało dlatego wzięłam córkę, walizki i wróciłam do rodzinnej Gdyni (uśmiech).

Czytaj więcej: Shirley Valentine mieszka w Gdyni...

Jak mówi słownikowa definicja, „operetka to sceniczny utwór muzyczny z dialogami recytowanymi, zbliżony do opery, charakteryzujący się jednak lekką melodyjną muzyką i komediową akcją”. Operetka to zazwyczaj także chór, balet, orkiestra, soliści o wybitnych głosach,  widowiskowa choreografia, bogata scenografia i eleganckie, kolorowe kostiumy. Wszystkie te atuty sprawiają, że właśnie ta forma sceniczna posiada niezmiennie od dziesiątek lat rzesze wiernych wielbicieli, zarówno wśród młodszego jak i starszego pokolenia.

Pośród mieszkańców Rudy Śląskiej także łatwo zaobserwować, nieprzerwanie od wielu lat, tradycję uczęszczania na spektakle tego gatunku. Wychodząc naprzeciw zainteresowaniom rudzian, Miejskie Centrum Kultury im. Henryka Bisty, jak i inne instytucje, często organizują koncerty, których program składa się z najpopularniejszych arii ze znanych i lubianych operetek i musicali. Choć koncerty te cieszą się wciąż sporą  frekwencją, wśród widzów słychać głos tęsknoty za pełną operetkową formą sceniczną. „Podczas spotkań z seniorami wiele osób pyta mnie, kiedy na scenie MCK będzie można zobaczyć operetkę w kompleksowej, bogatej wersji” – mówi Katarzyna Furmaniuk, dyrektor MCK.

Czytaj więcej:  Wielki powrót operetki do Rudy Śląskiej